Get Adobe Flash player

wywiad z J. Jodzisem

Czerwcowy (2008) wywiad dla studenckiego radia Żak FM z Jarosławem Jodzisem, bezpośrednim uczniem mistrza Chen Xiaowanga, prezesem WCTAP

Anita Kunikowska – Naucza pan Taijiquan w stylu Chen. Czym jest Taijiquan, co oznacza styl Chen?

Jarosław Jodzis - Taijiquan to chińska sztuka walki, opracowana została na początku 17 wieku przez przodka mojego obecnego mistrza z rodziny Chen. Nie oznacza to, że sztuka ta została wówczas stworzona od początku. Twórca tej sztuki opierał sie na istniejących już wtedy systemach kung fu oraz na innych dziedzinach od stuleci funkcjonujących w chińskiej kulturze. Mam tu na myśli filozofię, medycynę, sztukę kontroli energii Qi Gong i wiele innych.

A. K. – Czym Taijiquan różni się od innych sztuk walki?

J. J. - Techniki i układy ruchowe Taijiquan specjalnie nie różnią się od innych chińskich stylów walki. Zostały opracowane w oparciu o szesnaście wiodących ówczesnych szkół kung fu, takich jak Shaolin, Długa Pięść, styl Smoka, Modliszki, Tygrysa, Małpy i innych. Tym, co odróżnia Taijiquan jest sposób generowania ruchu, połączenie technik walki z systemem i metodami kontroli przepływu energii wewnętrznej, energii Qi. To nie jest tylko zwykła nauka kopnięć czy uderzeń pięścią, to sztuka oparta na filozofii jin i jang, sztuka harmonii pomiędzy twardością a miękkością, sztuka neutralizacji każdego ataku. Jest takie chińskie powiedzenie – dziesięć tysięcy technik i tylko jedna zasada. I tą podstawową zasadą w taijiquan jest idea centrum Dantien. Dantien to obszar podbrzusza, ściślej mówiąc jest to punkt około dwa i pół centymetra poniżej pępka. Ale często cały ten obszar podbrzusza określa się jako centrum Dantien. Jest to centrum energii i równowagi całego ciała. Stąd powinien zaczynać się każdy ruch , który jest następnie spiralnie rozwijamy do poszczególnych kończyn. W każdym momencie, w każdej pozycji to centrum powinno być utrzymywane w równowadze, rozluźnione, powinno mieć możliwość kierowania energii do wszystkich części ciała. I wówczas każdy nasz ruch będzie połączonym ruchem całego ciała, siłą, którą będziemy mogli dysponować, będzie cały potencjał naszego ciała. Brzmi to dość prosto, ale w praktyce wymaga wielu lat ciężkiego treningu. Niejako musimy zmienić strukturę naszego ciała, musimy utworzyć i rozwinąć takie centrum. Następnie musimy potrafić przenosić tam świadomość i odczuwać ten obszar. I dopiero wówczas możemy stwierdzić, że to stamtąd inicjujemy ruch i że rzeczywiście całe nasze ciało stanowi jedność w każdym ruchu. To jest podstawowa zasada Taijiquan. Z niej wynikają wszelkie inne uwarunkowania związane z prawidłową postawą, z rozluźnieniem, z kierowaniem i przepływem energii Qi, z przemianami jin i jang i tak dalej. Wiele osób kojarzy Taijiquan jako jakieś układy kolistych i miękkich ruchów wykonywanych w zwolnionym tempie, ale to jest tylko drobny wycinek Taijiquan, to jest, można powiedzieć - pewna część metody, rozwijania świadomości ruchu z centrum. Po prostu na początku nie sposób obserwować tych wewnętrznych przemian, gdy wykonujemy ruch szybko, po prostu nie jesteśmy w stanie nadążać za tymi zmianami, które się wewnątrz dzieją. Dlatego jest to metoda poruszania się najpierw bardzo wolno, metoda bardzo prostych ruchów, kolistych i dopiero, gdy rozwiniemy te podstawy, gdy zaczynamy odczuwać wewnętrzną energię, gdy nasza wrażliwość na ruch energii na tyle się wzmocni, że będziemy w stanie już obserwować coraz szybsze przemiany - docelowo będziemy w stanie kontrolować nawet błyskawiczne przemiany jin i jang i wciąż zachowywać nasze centrum, pełną równowagę i rozluźnienie ciała.

A. K. - Jakie techniki wyróżniają Chen Taijiquan?

J. J. - Nieodłączną częścią Chen Taijiquan są tak zwane wybuchowe techniki fajin. Są to techniki, gdzie w jednym momencie, błyskawicznie uwalnia się energia z całego ciała i gdy możemy kierować tę energię do dowolnej części ciała. Siła i szybkość fajin jest nieporównywalnie większa od normalnych technik, które możemy wyćwiczyć tylko zwykłym treningiem siłowym czy szybkościowym. Stąd też się biorą później legendy o tajemniczej energii Qi, o niezwykłych wyczynach mistrzów Taijiquan. Ale to wszystko jest fizyka, Qi nie jest jakąś tajemniczą siłą. Jest to po prostu rodzaj fali energii kumulującej siłę całego ciała. Bez siły mięśni, ścięgien, bez właściwej koordynacji ruchu i jedności całego ciała sama Qi jest bardzo słaba.

A. K. - Słyszymy określenia typu – Styl Chen, Styl Jang, Taiji Taoistyczne - co one oznaczają?

J. J. - Podział na style w Taijiquan jest, można powiedzieć – sprawą drugorzędną. Tu istotne jest, czy sztuka zachowuje podstawowe zasady, czy nie. Wiec określenia typu – styl Chen, czy styl Jang są związane z nazwiskiem rodzin, w których ta sztuka jest przekazywana. Często każdy mistrz dodaje jakieś nowe układy, trochę zmienia sposób wykonywania ruchów czy jakieś interpretacje tych ruchów, ale jeżeli wciąż jest zachowana ta podstawowa zasada Taijiquan – jest to wciąż ta sama sztuka, sztuka generowania ruchu z centrum, sztuka neutralizacji i sztuka zachowania równowagi. W tej chwili mamy pięć głównych stylów Taijiquan. Jest to: Styl Chen, Styl Jang, Styl Wu, Styl Woo, Styl Sun i wiele innych pomniejszych takich, jak styl He, styl Hao, styl Li itd., można to mnożyć. Każdy mistrz, który dodaje coś nowego ma później ambicje, żeby określić styl, czy jego potomkowie określają później ten styl od nazwiska danego mistrza. Podział na style związany z nazwiskami mistrzów jest sprawą dosyć drugorzędną, ale jeszcze zrozumiałą. Natomiast podział na Taiji typu - taiji taoistyczne, zdrowotne, czy bojowe – to wszystko już jest, można powiedzieć – pewne nieporozumienie. Nie ma czegoś takiego, jak taiji tylko bojowe, taoistyczne, zdrowotne. Jeśli w pełni rozumie się zasady i sztukę, jaką jest Taijiquan jeśli ćwiczy się prawidłowo – wówczas takie podziały i nazwy nie mają sensu. One mogą wynikać z jakiegoś komercyjnego nastawienia, żeby przyciągnąć czymś nowym, jakimś nowym hasłem, ale często wynikają z niezrozumienia podstawowych zasad, tego, co jest istotne w Taijiquan. Często gdy nie rozumiemy prawidłowo zasad, to nawet, gdy określamy, że to jest zdrowotne Taijiquan – nie koniecznie znaczy to, że jest to ruch korzystny, zdrowy dla naszego ciała. Często jest wręcz przeciwnie, ponieważ wiele błędów robimy ze złego rozumienia zasad tej sztuki. 

A. K. - Skąd wzięło się Taijiquan w pana Życiu? 

J. J. - Z Taijiquan zetknąłem się na początku lat osiemdziesiątych podczas studiów w Warszawie. Miałem okazję spotkać takiego chińskiego nauczyciela Nama, u którego zaczynałem trening Taijiquan. Niestety, Nam po kilku miesiącach musiał wyjechać z Polski. To były czasy stanu wojennego, dosyć trudna sytuacja, ale przez wiele lat później ćwiczyłem z jego najstarszymi uczniami. Wciąż jednak poszukiwałem dobrego mistrza, nauczyciela. Taijiquan od początku mnie urzekło i wciągnęło. Ten wewnętrzny spokój, gracja, harmonia powolnych ruchów, to wszystko bardzo mnie pociągało. Pod koniec lat osiemdziesiątych miałem możliwość wyjazdu do Wiednia i tam spotkałem innego chińskiego mistrza Zhang Xiao Pinga, z którym ćwiczyłem blisko sześć lat. Później Chińscy nauczyciele już przyjeżdżali do Warszawy, także przez kilka lat poznawałem formy Jang Taijiquan z kolejnym nauczycielem Liu Yun Pengiem Trwało to do roku 1998, gdy miałem szczęście spotkać mistrza Chen Xiaowanga na seminarium w Niemczech, w Hamburgu. Od tego czasu mam odczucie, że znalazłem właśnie to, czego szukałem, że to jest ten mistrz, od którego będę mógł nauczyć się tej sztuki w jej pełnym, prawdziwym wymiarze, bez powierzchowności, niedomówień czy przekłamań.

A. K. - Nauczanie sztuk walki to sposób na życie, praca zarobkowa czy rozrywka, hobby?

J. J. - Dla mnie Taijiquan, nauczanie Taijiquan, uczenie się Taijiquan – jest to centrum, wokół którego kręci się całe moje funkcjonowanie. Nauczanie Taijiquan jest dla mnie w tej chwili zawodem, wszystkie sprawy związane z Taijiquan, z treningiem, czy jakieś dodatkowe możliwości dochodów związane ze sprowadzaniem i rozprowadzaniem broni do treningu, ubrań, czy innych akcesoriów – to wszystko składa się na obecny mój zawód, aktywność i działalność zarobkową. Z drugiej strony – wciąż jeszcze uczę się Taijiquan, więc nadal jest to dla mnie pasja, hobby, rozrywka. 

A. K. - Ile godzin dziennie trzeba trenować, aby osiągnąć pożądane rezultaty?

J. J. - To wszystko zależy, jakie są te pożądane przez nas rezultaty, jakie mamy aspiracje, czym jest dla nas Taijiquan. Jeżeli ćwiczymy tylko dla dobrego samopoczucia, żeby nauczyć się jednej czy kilku form, by później mniej lub bardziej poprawnie umieć je wykonać, to w zupełności wystarcza dwa, trzy razy w tygodniu półtorej godziny zajęć. Ważna jest tu pewna systematyczność, regularność uczestniczenia w zajęciach, pewien wysiłek, który musimy w to włożyć. Jednakże jeśli chcemy poznać Taijiquan w pełnym jego bogactwie, w całej głębi tej sztuki – wtenczas im więcej ćwiczymy, tym lepsze rezultaty osiągamy. Tak jak ze wszystkim – jeżeli coś jest naszą pasją i pociąga nas poznawanie tego i zgłębianie - to ważne jest, by codziennie kilka godzin mieć możliwość ćwiczenia i pogłębiania znajomości tej sztuki. Więc im więcej pracy – tym lepsze rezultaty – jak w każdej innej dziedzinie.

A. K. - W jakich częściach świata najbardziej rozpowszechnione jest Chen Taijiquan?

J. J. - Dopiero stosunkowo niedawno jest to styl znany poza Chinami. Początkowo głównie styl Jang był bardzo popularny, szczególnie w Stanach Zjednoczonych, w Europie Zachodniej, w Japonii, w Kanadzie, wszędzie tam, gdzie przebywały jakieś większe skupiska chińskich emigrantów. To było naturalne, że jacyś nauczyciele Taijiquan się w tych regionach też pojawią. Chen Taijiquan jest od niedawna znanym stylem poza Chinami. Tak, jak mówiłem wcześniej – wszystko zaczęło się pod koniec lat osiemdziesiątych, szczególnie, gdy mistrz Chen Xiaowang postanowił podróżować po świecie i nauczać. Obecnie naucza w kilkudziesięciu krajach świata – w Stanach Zjednoczonych, Ameryce Południowej, w Europie – praktycznie w kilkunastu krajach Europy, w Afryce Północnej, w Japonii, Korei, oczywiście w Australii – tam w ogóle zaczęła się ta przygoda naszego mistrza poza Chinami. Więc praktycznie w całym świecie jest to już znany i nauczany styl.

A. K. - Czy dużo osób w Polsce wyraża zainteresowanie tą dyscypliną?

J. J. - W Polsce, podobnie, jak i w świecie – Chen Taijiquan jako styl znany jest stosunkowo od niedawna. Pierwsza wizyta mistrza Chen Xiaowanga miała miejsce w dziewięćdziesiątym dziewiątym roku. Wówczas w takim treningu trzydniowym brało udział około trzydziestu osób. Obecnie na seminariach, które każdego roku organizujemy przewija się tak od kilkudziesięciu, pięćdziesięciu, sześćdziesięciu do maksimum koło setki osób. Oczywiście nie wszyscy są w stanie, czy mogą sobie pozwolić na udział w tych imprezach, gdyż są one stosunkowo drogie, jak na polskie warunki. Ale już wiele osób naucza, prowadzi własne grupy, jest kilkunastu instruktorów Chen Taijiquan. można określić, tak szacując, że w Polsce jest to środowisko koło dwustu, trzystu osób, które się przewijają przez treningi, a takich regularnie ćwiczących, myślę, jest koło setki.

A. K. - Czy są stosowane stopnie w Taijiquan? Jeśli tak, to jaka jest ich kolejność?

J. J. - W Taijiquan tradycyjnie, tak, jak i we wszystkich Chińskich sztukach walki, nie stosowało się wcześniej żadnych stopni. Po prostu – był mistrz i byli uczniowie. Hierarchia wśród uczniów była określana tylko stażem treningowym, czy poziomem, jaki reprezentowali poszczególni uczniowie. Ale ten staż był tutaj tym najistotniejszym kryterium. Obecnie w Chinach Chińska Federacja Wushu wprowadza system stopni Duan, odpowiednik Dan - stopni w japońskich sztukach walki. Jest to wszystko na razie dosyć nowe. Chociaż w Polsce już kilka osób miało okazję uczestniczyć w egzaminie przeprowadzonym przez delegację z Chińskiej Federacji Wushu i ma pewne stopnie w Taijiquan - to jest jeszcze dosyć nowa sprawa, to raczej dopiero przyszłość. Jeśli chodzi o stopnie Duan – to podzielone są one na trzy kategorie. Jest w sumie dziewięć stopni. Pierwsze trzy są stopniami uczniowskimi, kolejne trzy od czwartego do szóstego Duan – to stopnie uzyskiwane przez instruktorów, którzy mogą prowadzić własne grupy, własne szkoły. Kolejne trzy stopnie od siódmego do dziewiątego Duan to stopnie mistrzowskie. Kryteria i sposób przeprowadzania tych egzaminów – to już jest odrębna sprawa. Na razie jest to zbyt nowe w tym środowisku, by szerzej o tym mówić.

A. K. - Jakie cechy osobowości ułatwiają uprawianie tej dyscypliny?

J. J. - Trudno tu mówić o jakichś szczególnych cechach osobowości, które by ułatwiały trening Taijiquan. Ważne jest to w jakim stopniu nas to wciąga, jakie mamy aspiracje, jak się angażujemy w to, co chcemy poznać. Tego typu cechy jak wytrwałość, cierpliwość, zdolność do wysiłku i wyrzeczeń – procentują później efektami, które możemy osiągnąć. To wszystko wiąże się z tym czym Taijiquan się dla nas staje, jakie mamy nastawienie do treningu i jak bardzo chcemy go poznawać. Te cechy mogą być wpisane w naszą osobowość i kształtowane od dziecka, można je jednak później wykształcić. Mogą być osoby o podobnych cechach, które jednak nie zaangażują się za bardzo w trening Taijiquan, a pociągnie je jakaś inna dyscyplina. Inne osoby bardziej zafascynuje Taijiquan i będą całą swoją energię i wytrwałość poświęcać właśnie na zgłębianie, uczenie się, trenowanie Taijiquan. Pewne cechy, które pomagają nie koniecznie od razu zapewniają nam to, że będziemy ćwiczyli Taijiquan i że jakiś duży poziom w tym osiągniemy.

A. K. - Jak oceniłby pan tegoroczne seminarium w Łodzi z najstarszej formy stylu Chen Taijiquan – Laojia Yilu?

J. J. - Ocena zawsze jest związana z kryterium – po prostu – zależy, co chcemy oceniać. Jeśli chodzi na przykład o zainteresowanie, frekwencję na seminarium – to na obecnym seminarium było dwa razy więcej uczestników, niż na wcześniejszych seminariach z podobnego tematu. Jest to sygnał, że to się rozwija, przyciąga więcej osób i to jest bardzo korzystne i pocieszające. Z drugiej strony zawsze większa grupa osób stwarza większe problemy organizacyjne. To kwestia dogrania posiłków, noclegów, współpracy i harmonijnego bycia ze sobą grupy osób. Większa ilość zawsze rodzi pewne potencjalne problemy i to jest też często dobra okazja, by przyjrzeć się naszemu nastawieniu do treningu, do możliwości i chęci angażowania się w układy organizacyjno – towarzyskie itd. Z mojego punktu widzenia – to, że coraz więcej osób jest zainteresowanych i że ludzie chcą poznawać Chen Taijiquan coraz głębiej i dokładniej – to bardzo korzystny efekt, korzystna zmiana.

A. K. - Dziękuję za rozmowę

Dla Studenckiego Radia Żak FM Politechniki Łódzkiej 

rozmawiała Anita Kunikowska, studentka Historii Sztuki na Uniwersytecie Jagiellońskim.